Dawno już nie narzekałem. Chociażby na to, że wszystko teraz jest jakieś takie jednorazowe, że zamiast wkręcików i śrubek to teraz nity albo klej, a tak w ogóle to planowane starzenie, new world order i raczej szkoda gadać, a całą tę przyszłość spowija mrok.
Ja wcale nie mam ochoty znowu jęczeć, ale coś poszło ewidentnie nie tak jak powinno. Czuję się trochę jak bohater filmu wojennego, który dostał szrapnelem i prawdopodobnie zaraz się wykrwawi. Nie pozostaje mi już nic innego jak krótka chwila pławienia się w reminiscencjach. Wiedząc, że era naprawialnych urządzeń minęła nieodwracalnie zamykam oczy i odpływam w kierunku Wiesbaden.

Początek

Rok 1932, 20 maja.  Raptem dwa miesiące od momentu kiedy pewien kiepski malarzyna przegrywa wybory prezydenckie w Niemczech, na świat przychodzi Dieter, syn Ericha i Marty.
Chłopak całymi dniami przesiadywał w warsztacie stolarskim dziadka, co miało znaczący wpływ na jego przyszłość. Tuż po wojnie, w wieku 15 lat, chłopak trafił na wydział architektury miejscowej ASP, którą  po chwili opuścił, by poświęcić się stażowi w stolarni. Po roku wrócił na uczelnię. Skończył ją z wyróżnieniem w 1953.

Kolumna LE 1

***


Otto Apel był doświadczonym architektem z ogromnym stażem, koneksjami. W branży  pojawił się wiele lat przed wojną, przechodząc niemal wszystkie szczeble. Zanim trafił na studia (1925-1927) pracował jako murarz, następnie jako stażysta w biurze architektonicznym. Był również pracownikiem technicznym zatrudnionym przez ratusz miasta Kassel. Gdy tylko nadarzyła się okazja, wyjechał na studia w Berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych. Był to rok 1929.
Kiedy mały Dieterek, stawiał swoje pierwsze kroki w życiu, a wspomniany wcześniej malarzyna w narodowej polityce, Apel trafił do berlińskiej inspekcji budowlanej, gdzie asystował architektowi Heinrichowi Tassenow. W czasie wojny Apel trafił na chwilę do wojska, jednak stało się to tuż przed końcem wojny.
Narodowy Socjalizm wyszedł bokiem całej Europie, a samemu Apelowi służba Rzeszy nie przypadła do gustu, bowiem zaraz po wojnie, z ramienia Frankfurter Aufbau AG zabrał się ochoczo do rekonstrukcji miasta po zniszczeniach wojennych. Warto podkreślić, iż wyróżniał się niezwykłą skutecznością jeśli chodzi o spuszczanie powietrza z nadętych narodowo-socjalistycznych budowli. Patetyczne, megalomańskie formy nabierały lekkości, strzeliste, przytłaczające łuki prostowały się i zamieniały w rytmiczne, przyjazne podziały.
Firma Apela zajmowała się naprawianiem i przebudową budynków mieszkalnych i biurowych należących do rządu federalnego, co pozwoliło mu po jakimś czasie wypracować kontakty i przejść pod własną banderę. Doszło do tego w 1949 roku.

Gramofon Braun TC 20


Część główna: o namolnych prenumeratorach gazet i trumnie królewny Śnieżki


Założona w 1921 roku firma Braun rozpoczynała od produkcji niezbyt spektakularnych z perspektywy przeciętnego użytkownika. Pas transmisyjny, służący do przemieszczania ciężkich przedmiotów na budowie może być raczej podnietką dla osób o bardzo konkretnych upodobaniach. Takich, u których sformułowanie "chudy beton" wywołuje ciarki ekscytacji i pocenie się dłoni.
W 1951 roku na czele firmy stanęli dwaj synowie założyciela, Maxa Brauna: Artur i Erwin. Pierwszy zaangażowany był bezpośrednio w projektowanie urządzeń, drugi skupiał się na kierunkowaniu marki na odpowiednie tory.
To za kadencji braci logo marki uzyskało swój kształt, znany po dziś dzień, a produkty uzyskały swój niepowtarzalny charakter.
Firma rozrastała się w niezwykłym tempie, toteż w 1954 roku do prasy trafiło ogłoszenie dotyczące naboru na stanowisko projektanta wnętrz i architekta. Na ów anons pewnego dnia trafił jeden z przyjaciół Ramsa, który wówczas pracował dla Otto Apela. Serdeczny, choć nieco namolny znajomy zagaił: "A może byś tak do nich napisał? Mógłbyś dla nich pracować". Jak wspominał Rams w wywiadzie udzielonym Gary'emu Hutswitowi, w tym czasie nie miał on zamiaru zmieniać pracy, dlatego grzecznie odmówił. Temat ten wracał jednak wielokrotnie. Pod naciskiem nieustępliwego kolegi Rams złożył aplikację na to stanowisko.
Ostatecznie w 1955 trafił pod skrzydła braci Braun. Krótko pracował dla nich jako architekt. Szybko został wdrożony w pracę przy tworzeniu nowych produktów. Już po sześciu latach stał się głównym projektantem Brauna. Nie tylko stworzył koncepcję produktów przyjaznych, użytkownikom, lecz całkowicie odmienił myślenie o wzornictwie. Uczłowieczył je, pozbawił nadmiaru ozdobników, na pierwszym miejscu postawił funkcję, trwałość i ponadczasowy wygląd.

Braun SK4

1956 - rok debiutu SK4 Phonosuper. Prosty do bólu, domowy sprzęt audio, wykonany z malowanego na biało metalu i drewna. Zwarta obudowa skrywa w sobie radioodbiornik oraz adapter. Wszystko proste w obsłudze. Panel sterowania, składający się z klarownie opisanych, uszeregowanych przycisków i pokręteł oraz talerz adaptera, znajdujące się w górnej części projektanci - młody Dieter Rams i Hans Gugelot - postanowili przykryć pokrywą z przezroczystego akrylu. Zabieg ten okazał się niezwykle dobrym ruchem. Znalazł szereg naśladowców. Standardem w branży stało się stosowanie takich pokryw w adapterach, które chronią delikatny osprzęt przed kurzem czy uszkodzeniami mechanicznymi. Dzięki wspomnianemu wieku oraz nietypowej formie SK4 uzyskał przydomek "Snow White's Coffin", ze względu na podobieństwo do sympatycznego pojemnika na truchło martwej Królewny Śnieżki z Disneyowskiej adaptacji braci Grimm z 1937 roku. SK4 stał się projektem niezwykle głośnym i cenionym.

Radio-budzik Braun ABR 21


***

Rams zadziwiająco sprawnie wszedł w buty projektanta przedmiotów codziennego użytku. Jak sam twierdzi spojrzenie architekta pozwoliło mu na bardziej skrupulatne podejście do projektowanego przedmiotu. U Apela i Skidmore'a nauczył się  p r z e w i d y w a n i a. Zaadaptował metody pracy nad detalem architektonicznym na potrzeby pracy z drobnymi, wydawaloby się mało istotnymi szczegółami.  Najdrobniejszy element staje się ważnym ogniwem łańcucha procesu projektowego. Koniec końców wszystkie ogniwa muszą być równie mocne, by stworzyć produkt odporny na użytkowanie przez przeciętnego człowieka, wybaczający błędy. Przewidzenie tego, w jaki sposób przedmiot będzie użytkowany, pozwala na uniknięcie konieczności wdrażania poprawek w trakcie lat produkcji. Zapewnia długowieczność.
W ciągu lat Rams przyczynił się do powstania (jako samodzielny autor lub współtwórca) niezwykłych produktów. Polecam Ci, drogi Czytelniku zasięgnąć nieco informacji na temat kolumn głośnikowych L1 czy L2, tranzystorowych radioodbiorników kieszonkowych (np. T3), czy kalkulatora ET22 (będącego pierwowzorem kultowego projektu ET33 autorstwa D. Lubsa).

System Vitsœ 606

Żeby tego było mało, w wieku 27 lat zaprojektował dla duńskiej marki Vitsœ system naściennych regałów serii 606. Rams, jako wrażliwy dwudziestopięciolatek chcąc wziąć na warsztat meble, nie myślał o zdobnych, ciężkich wolnostojących meblach do salonu. Od początku planował stworzyć system zajmujący mało miejsca, poręczny, prosty i solidny, dopasowany do powstającego intensywnie po wojnie wielorodzinnego budownictwa socjalnego. Meble te charakteryzuje duża dowolność konfiguracji oraz fakt, iż przychodzą do klienta jako zestawy do złożenia. W  jednym z wywiadów wspomina słowa Erwina Brauna: "Nie mam nic przeciwko temu byś projektował meble. To może poprawić sprzedaż naszych radioodbiorników". Tak się dziwnie złożyło, że zaprojektowany przez niego system dźwiękowy Braun Audio 1 wymiarowo idealnie wpasowuje się w regały linii 606... Powiedzmy sobie wprost - Rams trafił pod skrzydła wizjonerów. Erwin Braun w ciągu kilku przekształcił ideę w coś namacalnego, zgromadził zespół dążący w stronę jakże precyzyjnie zarysowanego celu. Rams jako niespełna trzydziestolatek wprowadził świeże spojrzenie na produkty konsumenckie, które w połączeniu z umiejętnościami Hansa Gugelota, Dietricha Lubsa czy Reinholda Weissa zaowocowały powstaniem legendy. Miał to coś, co sprawiło, że w wieku trzydziestu lat stał się dyrektorem działu projektowego firmy, która na zawsze odmieniła świat produktów konsumenckich.

Zapalniczka Braun T2

Frank Gehry nie jest moim kolegą czyli 10 zasad projektowania.

"Motoryzacja nigdy mnie nie interesowała. Producenci samochodów zamiast skupiać się na rzeczywistym rozwiązaniu problemów związanych z transportem, ulepszają to, co jest." Rams jest dziś bezlitosny nie tylko dla tej branży. Podczas jednego z paneli dyskusyjnych stwierdził, że gdyby raz jeszcze miał podejmować decyzję co do swojego zawodu, to w oparciu o posiadane doświadczenie, zdecydowałby się nie na architekturę, projektowanie wnętrz czy wzornictwo. Ubolewa nad tym, że branże owe przesycone są zjawiskiem, które określa jako "beautificotion" - "upiększanie". Projektanci coraz częściej miast mierzyć się z rzeczywistymi problemami, skupiają się na czasem bardziej efekciarskim, a czasem nieco pozorowanym ulepszaniu przedmiotów czy przestrzeni wokół nas. Rams zdaje się

Podobne myśli zaczęły Ramsowi towarzyszyć mu już w latach '70, kiedy to zaniepokojony pogonią za posiadaniem stworzył zbiór 10 zasad projektowania. Nie zawiera on precyzyjnych wskazówek, jakie znajdziesz w podręczniku Neuferta. To ogólne wskazówki, mające jedynie naprowadzać na właściwy kierunek. Przykazania te są niczym latarnia mająca uchronić projekt przed mieliznami przekombinowania, braku ergonomii. Z założenia chronią przed  n a d m i a r e m projektu w projekcie.  Bo w końcu "Less is better".

***

Kalkulator ET 66

Dieter Rams powiedział niegdyś, że z wiedzą, którą nabył w trakcie swojej pracy dla Brauna, gdyby po raz drugi miał szanse wybrać swój zawód, chciałby zająć się projektowaniem przestrzennym, urbanistyką, architekturą krajobrazu. Dlaczego? Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Żyjemy w pięknych mieszkaniach, posiadamy w nich praktyczne przedmioty. Wychodzimy na zewnątrz, a tam wdychamy zanieczyszczone powietrze, brakuje nam cienia, a wieczory bywają  nie do zniesienia przez brak ruchów powietrza i kumulację ciepła. Jadąc do pracy stoimy w korkach. Nieustannie narażeni jesteśmy na hałas. Z tych tarapatów nie wyciągnie nas choćby najbardziej zmyślny gadżet. Rams z pracy w dziale projektowym Brauna zrezygnował w 1995 roku. Wciąż jednak jest z firmą mocno związany. Dla Vitsœ projektuje po dziś dzień.
Oprowadzając twórców filmu "Rams" nasz bohater szczerze mówi o bolączkach dzisiejszego wzornictwa. Franka Gehry'ego i jego fotel z tektury sprowadza jedynie do pobłażliwego, nieco żartobliwego komentarza: "Gehry zarówno jako człowiek, jak i twórca - nie jest moim kolegą". Jego krytyka w stosunku do innych projektantów nie jest jednak  jedynie serią kuksańców na oślep. Zapytany o najdroższy szezlong świata - Lockheed Lounge - skonstatował to krótkim stwierdzeniem: "nieporozumieniem jest to, że design musi wiązać się z wysoką ceną".

***

Wygląd domu Dietera Ramsa jest zgodny z jego poglądami na swój zawód w stu procentach. Jest schludnie, prosto, funkcjonalnie. Na ścianie zawieszony zestaw audio Brauna z lat '60, meble Vitsœ. Złośliwi być może uznaliby to za oznakę narcyzmu. Chociaż może to stuprocentowa konsekwencja i wierność swoim ideałom? Rams od dziesiątek lat siedzi na tym samym krześle, przy tym samym biurku. Korzysta z tego samego kalkulatora, słucha muzyki z sześćdziesięcioletniego sprzętu. Jest żywym przykładem na to, że to nie my mamy pracować na kolejne przedmioty. Powinno być dokładnie odwrotnie.

Dieter Rams w przyszłym roku obchodzi swoje dziewięćdziesiąte urodziny. Nie zamawia się by planował stać się pełnoetatowym emerytem.



1. Designwanted.com - Design Icons - Dieter Rams.
2. Archipicture.eu - Otto Apel/ ABB Architects.
3. DW Euromaxx - Ask Designer: Dieter Rams' 10 principles of good design
4. Kelley Byrne Blog - SK4 | Well designed objects
5. Designmuseum.org
6. Hypebeast.com - "How Bauhaus influenced apple, nike, braun (...)"
7. Gary Hutswit - "Helvetica / Objectified / Urbanized: The complete interviews", "Rams" (2018).
8. The art of time: Dieter Rams and his ten principles of good design, wornandwound.com